15 kwietnia 2013

Wyjazdy wakacyjne – dla rodziców okazja do wypoczynku i stresu, szczególnie, jeśli podczas urlopu towarzyszy nam małe dziecko. Jak podczas wakacji z dzieckiem nie zwariować i czuć się pewnie, nawet, kiedy obok nie ma pediatry, radzi dr Wojciech Feleszko.

Świeżo upieczeni rodzice często rezygnują z wakacji. Powód? Obawa o zdrowie dziecka. Przekonanie, że bez pomocy pediatry sobie nie poradzą, jest niesłuszne – zapewnia dr Wojciech Feleszko. Specjalista nie ukrywa jednak, że planując dalekie wojaże, warto dobrze się zastanowić, gdzie rodzice i dziecko będą czuli się dobrze i bezpiecznie.

 

 – Zależy, jak bardzo kraj jest egzotyczny. W grę wchodzą dwa obszary geograficzne, kulturowe. Co innego jeśli wyjedziemy do kurortu w którymś z krajów Bliskiego Wschodu czy północnej Afryki. Nie ma tam wielkiego zagrożenia ze strony poważnych drobnoustrojów typu żółta febra czy malaria, można się natomiast zarazić żółtaczką typu A. Na taką wycieczkę – przy zachowaniu zasad higieny i zaszczepieniu na żółtaczkę – rodzice mogą zabrać nawet dwu-, trzylatka. Mowa tu o Egipcie, Izraelu, Algierii, Maroku, Turcji, gdzie panują kulturalne warunki, dziecko może się pochlapać w basenie i posiedzieć na słoneczku. Inaczej sytuacja wygląda z Amazonią, Tanzanią czy Kenią. Taki wyjazd na safari jest zdecydowanie bardziej ryzykowny. Trzeba się zaszczepić na poważne choroby jak żółta febra i łykać leki przeciwmalaryczne. Tu już byłbym ostrożny. Nie jestem przekonany, że dziecko rzeczywiście skorzysta z takiego wyjazdu – wyjaśnia dr Wojciech Feleszko.

 

W przypadku tak dalekich wypraw specjalista radzi odłożyć wyjazd na później, kiedy dziecko będzie wystarczająco duże, aby dostrzec uroki egzotycznej przyrody i dać się szczepić.

– Po siódmym, ósmym roku życia można już pomyśleć o egzotycznych podróżach, ale z małymi dziećmi nie ryzykowałbym wyjazdu – dodaje specjalista.

 

Jeśli już decydujemy się na wyjazd, warto pamiętać o właściwym wyposażeniu apteczki, w której obok podstawowych leków i opatrunków powinna znaleźć się książka „Moje dziecko zawsze zdrowe” autorstwa dr Barton D. Schmitt, wykładowca pediatrii na University of Colorado School of Medicine.

– Jeśli rodzice nie czują się pewnie, to zawsze mogą zabrać ze sobą ściągę. To kolejny walor książki „Moje dziecko zawsze zdrowe”. Znalazły się w niej rozdziały o ukąszeniach, wyjmowaniu drzazgi, o stłuczeniach, złamaniach, wybiciu zęba. Słowem wszystko to, co się w lecie, w czasie aktywności na świeżym powietrzu może przydarzyć. Myślę, że ta książka absolutnie powinna stać się częścią podręcznej apteczki – zapewnia dr Feleszka.

 

Poza „ściągą” w apteczce powinny znaleźć się również dwa zestawy pierwszej pomocy.

– Radzę mieć przy sobie dwie torebeczki – jednak niebieska, druga czerwona; jedna chirurgiczna, druga pediatryczna. W pierwszej znajdują się wszystkie rzeczy potrzebne przy złamaniach, skaleczeniach, przecięciach czy oparzeniach, czyli plastry, bandaże, gaziki, opatrunki hydrożelowe, nożyczki, rękawiczki gumowe, chusty trójkątne i tak dalej. W drugiej natomiast leki, które można zastosować w przypadku dolegliwości nazwijmy to pediatrycznych, czyli leki przeciwgorączkowe, maści z antybiotykiem, krople antyhistaminowe – w sytuacjach alergicznych lub przy ukąszenia przez owada – czy choćby ampułki z solą fizjologiczną do przepłukania oka – wymienia specjalista.